
Wyobraź sobie, że wiesz, iż coś może sprowadzić na Ciebie poważne kłopoty.
Wiesz, że możesz zostać zatrzymany.
Wiesz, że mogą Cię przesłuchiwać.
A mimo to decydujesz się zrobić to ponownie.
Co musi być dla człowieka na tyle ważne, żeby podjąć takie ryzyko?
Historia Cezarego Kiewry daje na to pytanie bardzo konkretną odpowiedź.
Nie chodziło o pieniądze. Nie chodziło o przygodę. Chodziło o książkę, której inni ludzie bardzo potrzebowali.
O Biblię.
Kiedy zwykła książka staje się czymś niezwykłym?
Dzisiaj dostęp do Biblii wydaje się czymś oczywistym. Możemy ją kupić, pożyczyć, przeczytać w telefonie albo znaleźć w internecie.
Cezary Kiewra znał jednak rzeczywistość, w której nie było to takie proste.
Podczas pobytu w syberyjskim łagrze sam doświadczył sytuacji, w której jeden egzemplarz Pisma Świętego przypadał na szesnaście osób.
To doświadczenie pozostało w nim na długo.
Kiedy później podróżował na Białoruś i Ukrainę, jednym z głównych celów jego wypraw było dostarczanie tam Biblii.
Nie wiedział, kto będzie na nią czekał
W takich historiach łatwo skupić się na samym ryzyku.
Granica.
Kontrola.
Ukryte książki.
Przesłuchania.
Ale za każdą z tych Biblii był konkretny człowiek.
Ktoś, kto chciał ją przeczytać.
Ktoś, kto być może wcześniej nie miał własnego egzemplarza.
Ktoś, dla kogo możliwość posiadania Pisma Świętego nie była czymś oczywistym.
Podczas jednej z wypraw Kiewrowie dotarli do rodzinnej miejscowości Cezarego – Wiksznian.
Nie pojechali tam jednak wyłącznie po to, żeby odwiedzić rodzinę.
Cezary spotykał się z ludźmi, opowiadał o swoim życiu, dzielił się Słowem Bożym i przekazywał przywiezione Biblie. Część z nich trafiła do mieszkańców, a pozostałe zostały przekazane Janince, który rozprowadzał je wśród wierzących.
Pewnego dnia wszystko poszło inaczej
Podczas jednej z podróży na Ukrainę Cezary i Łucja zostali zatrzymani na granicy.
Mieli ze sobą większą liczbę Biblii.
Celnicy je znaleźli.
Cezary próbował odpowiedzieć spokojnie, wskazując, że on i jego żona mogą przecież mieć przy sobie Biblię.
Celnik odpowiedział, że jedną – tak. Ale nie kilkadziesiąt.
Biblie zostały zarekwirowane.
Na tym jednak sprawa się nie skończyła.
Po powrocie do domu Cezarego odwiedzali funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa. Zadawali pytania dotyczące tego, co robi, jak to robi i dlaczego to robi. Musiał również stawiać się na rozmowy w ich siedzibie w Jeleniej Górze.
Najważniejsze pytanie brzmiało: „Dlaczego?”
To właśnie jest najciekawszy fragment tej historii.
Nie dlatego, że ktoś przewoził książki przez granicę.
Ale dlatego, że po wszystkim Cezary musiał odpowiedzieć sobie na pytanie, czy warto robić to dalej.
Funkcjonariusze jasno powiedzieli mu, że narusza prawo.
Zabronili mu przewożenia Biblii do Związku Radzieckiego.
Cezary jednak nie ukrywał swoich powodów.
Mówił wprost, że jego troską jest to, aby ludzie mogli otrzymywać Słowo Boże.
I właśnie tutaj kończy się historia o „przemytniku”, a zaczyna historia o człowieku, który uważał, że to, co robi, ma znaczenie dla innych.
Dlaczego wrócił?
Bo po przesłuchaniach i zakazie ponownie przekroczył wschodnią granicę z ukrytymi Bibliami.
Nie dlatego, że nie rozumiał konsekwencji.
Właśnie dlatego, że je rozumiał.
Znał cenę takiej decyzji.
Sam przeżył łagier. Wiedział, czym jest życie w systemie, w którym wiara mogła mieć wpływ na pozycję człowieka. Książka opisuje sytuacje, w których osoby wierzące mogły z powodu swoich przekonań stracić pracę i społeczny status.
A mimo to Cezary wracał.
Za historią zawsze stoją ludzie
Dzisiaj możemy patrzeć na tę historię przede wszystkim jako na niezwykły epizod z czasów Związku Radzieckiego.
Ale warto spojrzeć na nią inaczej.
Co sprawia, że człowiek jest gotowy zrobić coś trudnego dla drugiego człowieka?
Co sprawia, że po doświadczeniu własnego cierpienia nie zamyka się na innych?
Cezary mógł przecież powiedzieć: „Ja już swoje przeżyłem”.
Mógł przestać jeździć.
Mógł nie podejmować kolejnego ryzyka.
A jednak tego nie zrobił.
Historia jednej książki, która prowadzi do większej historii
Epizod z Bibliami jest tylko jednym z fragmentów życia Cezarego Kiewry.
Jego biografia obejmuje znacznie więcej: doświadczenie wojny, pobyt w łagrze, powrót do Polski, pracę krawca, rodzinę, działalność kaznodziejską i życie na pograniczu.
Dlatego tytuł Krawiec, kaznodzieja, przemytnik tak dobrze oddaje różne strony jego życia.
Nie jest to historia człowieka, którego można zamknąć w jednym słowie.
To historia człowieka, który żył w bardzo trudnych czasach i podejmował decyzje, które z dzisiejszej perspektywy trudno sobie wyobrazić.
Co zostaje po takich historiach?
Może przede wszystkim pytania.
O to, co jest dla nas naprawdę ważne.
O ludzi, dla których jesteśmy gotowi zrobić coś więcej.
O wartości, których nie porzucamy wtedy, kiedy staje się trudno.
I o historie naszych rodziców, dziadków i pradziadków, których coraz mniej możemy usłyszeć bezpośrednio od nich.
Bo być może za kilkadziesiąt lat ktoś zapyta również o nasze czasy:
Co było dla was na tyle ważne, że byliście gotowi podjąć ryzyko?
Takie pytania są jednym z powodów, dla których warto zachowywać rodzinne historie.
Przeczytaj również
- Dzieci wojny – jak wojenne doświadczenia kształtowały całe pokolenia?
- Jak wyglądało życie Polaków na Ziemiach Odzyskanych po wojnie? – wkrótce
- Jak zachować historię swojej rodziny dla dzieci i wnuków? – wkrótce
- Dlaczego warto spisywać historię rodziny – rodziców i dziadków?
Poznaj historię Cezarego Kiewry
Krawiec, kaznodzieja, przemytnik Andrzeja Mytycha to opowieść o człowieku i jego rodzinie na tle dramatycznych wydarzeń XX wieku.
O wojnie, łagrze, przesiedleniu, pracy, wierze, rodzinie i życiu w świecie, którego już nie ma.
A epizod z Bibliami pokazuje tylko jeden z momentów, w których historia osobista spotyka się z wielką historią.